***

Jakże niespokojne
Serce moje Panie
Stęsknione za Tobą
Niemal nie ustanie
Lękiem się okrywa
Ciemność mnie otacza
Zziębły moje dłonie
Ciało się zatacza
Usłysz mnie Jedyny
Wyciągnij dłoń swoją
I wyrwij z padołu
Słabą duszę moją
Ty coś miłosierny
Czuły wszechmogący
Cichy i pokorny
Wciąż przebaczający
Dozwól mi oglądać
Twe jasne oblicze
Twoje wierne oczy
Płonące jak znicze
Jedyna Dobroci
Wszystka pełna cała
Nieograniczona
Cudna przewspaniała
Słońce Nieśmiertelne
Wschodzie niegasnący
Ogniu przebaczenia
Od zawsze płonący
Czystości najczystsza
Słodyczy najsłodsza
Czułości najczulsza
Wieczności najmłodsza
Pełnio wciąż dająca
Prostoto złożona
Wielkości najmniejsza
Potęgo zniżona
Wyciągam ku Tobie
Swoje słabe dłonie
Daj niech żar Miłości
Twojej we mnie płonie
Bym już odtąd zawsze
Istniał tylko w Tobie
I na wieczność całą
Mógł spocząć przy Tobie

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.