IKAR
kiedy pierwsze promienie
pojawią się na horyzoncie
błoga poświata
ukarze się oczom
wtedy duszę spragnioną
ogarnie zdumienie
podziw rozkosz
i radość
wszystko niknie dokoła
tylko to zostaje
co duszę zdumiewa
serce dotyka lekkość
niesamowita swoboda
dusza wzbija się w niebo
lecz nie jak
beztroski Ikar
bo ona wie i czyje
że to właśnie
Słońce
budzi w niej pragnienie
chęć zespolenia
oddania się
złączenia
Ono wstaje co rano
i duszę zaprasza
i choć nie wiedziała
teraz to odkryła
Słońce wstaje dla niej
Ta Potężna Gwiazda
co wszystkim daje trwanie
na niebo wschodzi dla niej
ogrzewa jej oblicze
pieści ją z czułością
swymi promieniami
och dusza już rozumie
wie to już i czuje
że Słońce istnieć musi
bo nic bezeń istnieje
teraz ze łzami w oczach
z sercem pełnym skruchy
stoi drżąca z pragnienia
w górę twarz unosi
zamyka powieki
i pełna prostoty
wzbija się w przestworza
bez lęku i trwogi
podąża ku Słońcu
promieńmi pieszczona
jej radość wciąż wzrasta
pragnienie się wzmaga
zdumienie zniewala
jej całe jestestwo
w końcu w Nim spoczywa
jej radość jej pokój
nie mają już miary
żar Jego miłości
duszę owładnęła
płonie choć się nie spala
jest z Nim zjednoczona
w bezgranicznej rozkoszy
jest z Bogiem spojona
26.01.05r.
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.






