Nadzieja
Płatki śniegu lecą z nieba,
niczym nasze wspomnienia.
Układając do snu zbolałą duszę,
zawsze mam je przed oczami.
Chłód dni poprzednich,
sprawia że ciało mi kostnieje.
Krew staje się coraz zimniejsza,
jakby mniej czerwona.
Lecz gdy nadzieja opuszcza,
me zatroskane ciało.
I wznosi się poza zasięg,
mych krótkich dłoni.
Wtem me oblicze,
spowija dziwny blask.
Blask czegoś,
co było mi zabrane.
Odkrywam na nowo,
Smak szczęścia.
Widzę wyraźnie,
Czego nie dostrzegałem.
Wszystko stało się jasne,
Miłości czar znowu.
Znowu mnie opętał…
- Autor: PaolitoKategoria: Miłosne
- Dodany: 25.01.2012, 11:06Nastrój: Optymistyczny
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.






