Ostatnie cięcie

Kiedy poznaliśmy się, siedziałaś przy oknie
i patrzyłaś przez nie na purpurowe dachy,
A wtedy podszedłem i przywitałem się.
Nie miałem pojęcia, że to skończy się źle.

Początek był ciekawy, byłaś inna niż wszystkie,
Które poznałem i które straciłem.
Ale wtedy pojąłem, że na samym starcie
każdy jest w tyle - los już nadał Ci sens.

Dlaczego jest mi tak ciężko się oswoić?
To takie proste, ale coś nie pozwala
bym zrozumiał, że nie mogę liczyć na cud,
Że bezcelowe jest szukanie rozwiązania.

I piszę do Ciebie, prosząc o pomoc,
Bo nie chcę marnować życia na darmo.
Chciałbym się obudzić bez myśli, że jesteś.
I zerwać kajdany, które splątały mnie.

Wybacz mi więc, ale coś musi się zmienić,
Nie dam rady dłużej żyć w taki sposób.
Pragnę, by to Ona wyzwoliła mnie,
Ale to potrwa... Przepraszam Cię.

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.