Teatr czy życie

Scena…
Ktoś porusza marionetką.
Ten człowiek właśnie upadł.
I kolejny ruch sprawia
że, pojawia się nowe życie.
Słychać płacz,
słychać zachwyt,
widać radość i cierpienie.
Kolejny akt się zaczyna.
Kolejne istoty się znajdują.
Kolejne doświadczenia się przeżyje.
I nagle zapada kurtyna z głupoty.
Rozczarowanie. Bez bisu.
To nie ta sztuka…
Cisza, pustynia
i łzy matki.

I znów seans się zaczyna
a Fortuna uśmiechnięta.
Nowego człowieka
każdy chce poznać.
I toczą się kolejne akty.
Widownia szczęśliwa,
oklasków też nie mało…
…ale złowieszcza gra muzyka.
Pojawia się Pandora.
Z otwarciem puszki,
świat się zapada.
I z hukiem kurtyna…
Koniec.
Było istnienie dobre i nieszczęśliwe,
bo na tej scenie byli też inni.

On tak chciał!
Złe były te marionetki.
On tak chciał…
Ale zaraz!
Kurtyna znów idzie w górę…

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


bardzo ciekawy wiersz, dajacy duzo do myslenia

  • Autor: cyzdanDodany: 25.01.2012, 22:58