Młody człowiek przed ścianą

Stoisz przed murem czerwonym,
skłócony z Bogiem wszechwładnym.
A taki jesteś rozeźlony,
bo taki jesteś bezradny.

Zaraz Mu wszystko wygarniesz,
co krwawi, boli, uwiera;
że od kołyski - ciągle tak marnie
żyjesz, do: „ja - tu - i - teraz”.

Wywalasz problem w całości
i zaraz, znów - detalicznie.
Tak cię Bóg w końcu rozzłościł,
zaniedbał tak skandalicznie.

Myślisz, na końcu i ty
dajesz Mu za to dziś szkołę:
„Niech ma, za ból i łzy
ode mnie, wciąż nie-anioła!”

A teraz czekasz odzewu.
„Może grom z nieba usłyszę?”
Lecz w zamian - wiatru powiewy
i letnia, pogodna cisza.

Gdzieś szelest liści topoli,
na klombie kwiaty i kwiatki.
Chłopczyk na trawie swawoli
i miękki głos jego matki.

Nagle - cios w bok, od prawego:
Ze strachem oczy otwierasz:
to twój serdeczny kolega,
żartem twój strach sponiewierał.

- Co tak się gapisz w ten mur, stary.
Nie traćmy ani godziny!
Do chaty skocz, po gitarę!
Chodźmy już na te dziewczyny.

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Hmmm...te powiewy wiatru jak u proroka Eliasza :) Modlitwa, nawet pełna goryczy i żalu, zawsze zostanie wysłuchana na sposób Boży, który nie myśli w kategoriach ludzkich.
Pozdrawiam!

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze. Serdecznie pozdrawiam wszystkich :-)

fajny:)

  • Autor: merlin30Dodany: 04.03.2012, 17:26

  • Autor: AkacjaDodany: 28.01.2012, 18:30

mroczny początek radosnym końcem przyobrany:)

  • Autor: majjja85Dodany: 27.01.2012, 23:27

;)

  • Autor: coco17Dodany: 27.01.2012, 22:41

ale miła wizja:)

  • Autor: jagna84Dodany: 27.01.2012, 22:40