Już Ciebie nie ma ....
Gwiazda, jak ona lśnisz w swej całej okazałości
kielich Twojej namiętności wylewa się wprot na ciało moje
połykasz wzrokiem moje spojrzenia
źrenice tak wielkie jak uczucie nas wypełniające
Dotyk tak delikatny niczym jedwabiu kawałek
lekki szept lecz oddech ciężki
Mówisz do mnie , szepczesz namiętnie, rozgrzewasz
nic nam nie przeszkadza, zapach jest Twój wabiący
Twoje wargi szukają z utęsknieniem
wilgotnych ust by ukoić samotność
Płyniemy białą łodzią ku rozkoszy,
kropla potu tak powoli spływa po Twoim nagim ciele
wszystko w harmonii ....
I cisza .
Pod powieką nieba
w jej wnętrzu się rozpajęczał
jak anielska ręką
misternie tkany
złoty puch
Tak, to my, tworzymy jedną cząstkę
jednak jesteś tylko kolorowym ptakiem
jedną myślą, pragnieniem którego nie można zaspokoić
nie mam już nadzieji, sen spowiła mgła
nie zdąrzyłem się pozegnać
zobaczyć Cię w nim raz jeszcze
roztrzaskany w perzynę urwiska rozpaczy
umieram w samotności
marazm, stagnacja i monotonia ogarnia mnie
apatia nie ma końca
Kompatybilne dusze rozerwał jeden wdech
wszystko straciło sens
śmierć zabrała kolejną iskrę
Ciebie i nadzieję .....
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.






