Anonimowy Bohater
Dziki Gon po niebie płynie złowieszczo.
Widmowe płaszcze na orszaku szeleszczą.
Letnia burza, zwiastun tego korowodu.
Nadchodzi czas pogardy, czas mroku i chłodu.
Chmury pociemniały, z nieba sypią błyskawice, wódz
ubiera kolczaste rękawice.
Człowiek na moście stoi.
Ów rycerz nie nosi kolczugi, ni zbroi.
Król Gonu lot zniża, zaczyna pikować.
Ratuj się nieznajomy!
Biegnij wnet się schować!
Miecz w dłoni lśni, runy błyszczą ogniem, potworny orszak
rusza znowu w drogę.
Wiedźmin lud ochronił, spełnił przeznaczenie.
Może teraz śmiało odejść w zapomnienie.
- Autor: zranionekiwiKategoria: Patriotyczne
- Dodany: 30.01.2012, 17:46Nastrój: Mroczny
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
ładny:)
- Autor: KalamburkaDodany: 30.01.2012, 19:36
Piekny !! ;]
- Autor: zamyslona1997Dodany: 30.01.2012, 18:17






