On
Co wieczór przychodzisz do mych wspomnień.
Choć nie ma ich za, wiele lecz są najcenniejsze.
Gdy zła chwila nie ogarnęła twą duszę.
Twoje życie było dla nich ich życiem.
Każdym swoim nowym dniem dawałeś życiu szanse.
Lecz gdy uśmiech śmierci, złapał Cię za rękę.
Ogarnęła nas zguba a ból wbił wszystkich w zatracenie.
Wiele pytań nas wszystkich męczy ludzka to rzecz.
Lecz Wy wszyscy młodzi, staży czy samotnicy.
Pamiętajcie. Codzienny smutek żal i zmartwienie.
Wbijają w niego kolejne osądzenie.
Nie pytajcie, lecz dbajcie modlitwą.
Niech odnajdzie swój sens u najwyższego.
Jedynie modlitwa zbliży go do szczęścia, którego tu nie doznał.
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.






