Bajka o Gerwazym
Dziadek Gerwazy nie miał gdzie mieszkać ,
chodził po domach szukając schronienia,
nikt go nie chciał przyjąć ,
Gerwazy poszedł spać pod ławkę na dworcu kolejowym,
tam mała ptaszyna ćwierkając , cieszyła z życia się .
Dziadek Gerwazy spoglądając na wróbelka ,
wyciągnął kromkę chleba i podzielił na drobne kawałki ,
położył je na ziemie .
Raz pewnej nocy ,
gdzie należało przykryć się kocem ,
Gerwazy z zimna dygocząc ,
pragnął ogrzać się ,
nagle pojawił się ten sam wróbelek ,
znów radośnie poćwierkując ,
kromki chleba oczekując ,
podskoczył pod ławeczkę szukając dziadka Gerwazego.
A Gerwazy sobie siedział,
przed ogniskiem się ogrzewał ,
wróbelek powolnie podleciał do ogniska przytulając się do Gerwazego.
Minęła już noc ,
wróbelek wtulony w rękę Gerwazego ,
obudził się i poczuł chłód .
Ręka sztywna i zimna ,
pomarszczona lecz nie zniszczona .
Dziadek już odszedł z świata tego ,
przez całe życie nie uczynił nic złego .
Choć zimno było ,
serce Gerwazego ostatkiem sił zabiło ,
na wróbelka czekał prezent w postaci okruchów chleba.
Odszedł dziadek Gerwazy z szumem wiecznych brzóz ,
jak od ciepła ucieka mróz .
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.






