Szedł człek
Wstał człek…
Zobaczył strach w oczach tych, co go kochać mieli.
Usłyszał krzyk z ust tych, co pokój mieli mu dać.
Czekał wciąż, na ciepło dłoni – ogniska dowód
Czekał…
Szedł człek…
W lustrze upadającego Ikara widział,
A w uszach swej wyobraźni słyszał krzyk zrozpaczonego ojca.
Dedala próżno wyczekiwał jednak.
Upadł sam.
Szedł człek…
Z sercem gorącym, gotowym nieść światu hymn o miłości.
Miłości tej, której nie czuł, lecz widział.
Patrzył na owoc swych marzeń
Opartych na kołysce pełnych pluszowych obietnic lepszego życia.
Upadł człek…
Upadłszy raz kolejny podmywał falami swych słabości dom zbudowany na piasku.
Zanurzał się w swych żalach,
Dotykając przy tym szklanego dna.
Szedł człek…
Pożegnał tych, co kochać go chcieli.
Patrzył na pogorzelisko życia swego
I czekał na dłoni ciepło – płomienia dowód.
Czekał….
Czekał jak kiedyś i czekał na próżno.
Odszedł człek…
W testamencie, niewoli swej ostatniej,
Zostawił krwawiące rany, szumiące potoki łez,
Będące źródłem rzeki Słabości,
Podmywającej piasek na którym stoją potomnych domy.
Czemu winien człek?
Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto bez winy.
…
- Autor: adalbertKategoria: Filozoficzne
- Dodany: 01.02.2012, 23:50Nastrój: Obojętny
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
Dziękuję.
- Autor: adalbertDodany: 02.02.2012, 15:50
Rewelacyjny wiersz. PODOBA MI SIĘ.
- Autor: lukaszgrDodany: 02.02.2012, 07:52






