„Taniec śmierci”
Znowu weszła przez zamknięte drzwi.
Nieproszony gościu wszystkich domów.
Dla jednych zwana Zbawicielka.
Dla innych męka.
A dla mnie? Jesteś jak kolejna rzecz.
Siejesz smutek żal i zmartwienie.
Ukazujesz siebie jako przygnębienie.
Kiedy zabierzesz mnie do swego tańca?
A może będziesz się bać?
Mówią piękna Zbawicielka…
Lecz ten, który tak uważa jest smutny.
Zgubił sens życia.
On Ciebie nie chce, lecz oszukuje siebie.
I znów ogarnęłaś Go słabego.
Jesteś matką sierot, których los ukarał.
Oni nie mieli sił na otworzenie swych serc.
Zaś do tego, który Cię nie chce…
Wchodzisz bez zaproszenia.
Z uśmiechem porywasz Go do tańca.
On nie chce z bólem staje się twym partnerem.
Sama jesteś niewolnicą dusz.
Wyrywasz z korzeniami las pełen starych drzew.
Niestety wyrywasz też młode niewinne drzewka.
Uczysz nas, że musimy tak żyć.
Aby niczego nie żałować jak porwiesz nas do tańca.
- Autor: hubertKategoria: Filozoficzne
- Dodany: 02.02.2012, 20:34Nastrój: Smutny
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
Do jakiego tanca
- Autor: robertDodany: 03.02.2012, 11:00
Ona nie pyta tylko przychodzi
Nie wybiera tylko zabiera
Jest nie przekupna i sprawiedliwa
To co się urodziło zabiera
Wiersz bardzo ładny, dużo w nim buntu. Pozdrawiam Roman
- Autor: skorpionDodany: 02.02.2012, 23:52






