„Taniec śmierci”

Znowu weszła przez zamknięte drzwi.
Nieproszony gościu wszystkich domów.
Dla jednych zwana Zbawicielka.
Dla innych męka.
A dla mnie? Jesteś jak kolejna rzecz.
Siejesz smutek żal i zmartwienie.
Ukazujesz siebie jako przygnębienie.
Kiedy zabierzesz mnie do swego tańca?
A może będziesz się bać?
Mówią piękna Zbawicielka…
Lecz ten, który tak uważa jest smutny.
Zgubił sens życia.
On Ciebie nie chce, lecz oszukuje siebie.
I znów ogarnęłaś Go słabego.
Jesteś matką sierot, których los ukarał.
Oni nie mieli sił na otworzenie swych serc.
Zaś do tego, który Cię nie chce…
Wchodzisz bez zaproszenia.
Z uśmiechem porywasz Go do tańca.
On nie chce z bólem staje się twym partnerem.
Sama jesteś niewolnicą dusz.
Wyrywasz z korzeniami las pełen starych drzew.
Niestety wyrywasz też młode niewinne drzewka.
Uczysz nas, że musimy tak żyć.
Aby niczego nie żałować jak porwiesz nas do tańca.

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Do jakiego tanca

  • Autor: robertDodany: 03.02.2012, 11:00

Ona nie pyta tylko przychodzi
Nie wybiera tylko zabiera
Jest nie przekupna i sprawiedliwa
To co się urodziło zabiera
Wiersz bardzo ładny, dużo w nim buntu. Pozdrawiam Roman

  • Autor: skorpionDodany: 02.02.2012, 23:52