Jego istnienie w moich snach
Wciąż widzę w snach jego piękną twarz, która znika nim jeszcze otworze powieki,
próbuje zachować w pamięci ten obraz nie na dzień lecz na wieki.
Strach, ciekawość przeplatane z namiętnością,
niby człowiek, a jednak za idealny by mógł być rzeczywistością.
Jego czarne jak węgiel spojrzenie wywołuje tak silne dreszcze,
w pocałunku chłodnych ust wciąż błagam go o jeszcze.
Kim jest ta istota? Czy istnieje w snach, czy także w rzeczywistości?
Mam się go bać, lekceważyć, a może dać porwać w błogi świat nicości?
Jak zapomnieć jego oczy i słodkie pocałunki?
Czy to możliwie aby istniały takie nadludzkie gatunki?
Nie, to przecież nie możliwe, tak wmawiam sobie bez końca.
Bo jak można być wiecznie młodym i unikać wciąż słońca?
To tylko legendy, takie rzeczy się nie zdarzają.
Ale legendą nie są sny, które się czasem spełniają...
- Autor: Viktoria67Kategoria: Różne
- Dodany: 03.02.2012, 16:53Nastrój: Inny
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
Dziękuję za pozytywny komentarz :)
- Autor: Viktoria67Dodany: 03.02.2012, 21:05
Ładny.... Naprawdę ładny wiersz.
Marzenia się spełniają :)
- Autor: DawidWDodany: 03.02.2012, 17:31






