Jego istnienie w moich snach

Wciąż widzę w snach jego piękną twarz, która znika nim jeszcze otworze powieki,
próbuje zachować w pamięci ten obraz nie na dzień lecz na wieki.

Strach, ciekawość przeplatane z namiętnością,
niby człowiek, a jednak za idealny by mógł być rzeczywistością.

Jego czarne jak węgiel spojrzenie wywołuje tak silne dreszcze,
w pocałunku chłodnych ust wciąż błagam go o jeszcze.

Kim jest ta istota? Czy istnieje w snach, czy także w rzeczywistości?
Mam się go bać, lekceważyć, a może dać porwać w błogi świat nicości?

Jak zapomnieć jego oczy i słodkie pocałunki?
Czy to możliwie aby istniały takie nadludzkie gatunki?

Nie, to przecież nie możliwe, tak wmawiam sobie bez końca.
Bo jak można być wiecznie młodym i unikać wciąż słońca?

To tylko legendy, takie rzeczy się nie zdarzają.
Ale legendą nie są sny, które się czasem spełniają...

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Dziękuję za pozytywny komentarz :)

Ładny.... Naprawdę ładny wiersz.
Marzenia się spełniają :)

  • Autor: DawidWDodany: 03.02.2012, 17:31