własny pogrzeb

koszule miałeś ubrudzoną od mojej krwi
a w oczach miałeś łzy
szeptałeś coś lecz nie wiedziałam co
on krzyknoł lecz nie słyszlłam
później sama nie wiedziałam co się dzieje
ludzie krzyczeli płakali szlochali ciekwe o co chodzi pomślałam
dziwne to było że wszystkich znałam
zaczepiłam ciocie - nic szturchnełam babcie też nic
nawet mame uszczypnełam ale nic nie pomogło
wszyscy na czarno byli ubrani ku memu zdziwieniu
to pogrzeb uśfiadomiłam sobie
z ciekawości zerknełam na kogo pogrzebie jestem
zobaczyłam swoje IMIĘ I NAZWISKO wiek dość za młody
a potem była już tylko ciemność

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.