„Spotkanie z Małgorzatą”
Gdy byłem nad morzem spotkałem dziewczynę… Była piękna, subtelna i bardzo namiętna. Oczy bursztynowe miała, włosy kasztanowe i do mnie uroczo się śmiała. Oczami przyciągała, pocałunkami cierpienie uśmierzała, a na imię Małgorzata miała. Razem z Nią na głębokie wody wypływałem – bo podrywać Ją chciałem, gdyż bardzo się w Niej zakochałem. Pocałunkami mnie częstowała, ciałem przyciągała – bo w mych objęciach być chciała. Nagle Nasze oczy się spotkały, usta namiętnie całowały, a ciała wariowały… Hormony w Nas buzowały i do zbliżenia zachęcały. Nagle zachód słońca otoczył Nas, gorąca miłość nagle wybuchła w Nas i szczęściem w Nas sypnęła. Już nigdy nie będę sam, bo Małgosię przy sobie mam. Bardzo się kochamy, bardzo się uwielbiamy i tak samo sobie ufamy… Nagle na plaży się kochamy i fantazji ponieść się dajemy! Taka noc, taki czas może na zawsze opuścić Nas, w najbardziej nieodpowiednim dla Nas czasie. Ja i Ona, Ona i ja – na zawsze miłością połączeni zostaniemy, bo czujemy, że dla siebie stworzeni jesteśmy… Tylko Ona, tylko ja już na zawsze, już na wieki miłością połączeni, sobą zauroczeni i nigdy przez nikogo nie będziemy rozdzieleni – bo miłość w Nas jest w pełni!
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.






