Ona.
Ona znosi moje wszystkie przekleństwa,
które Ty tępiłeś jak najgorszą zarazę.
Na nią wylewałam łzy rozpaczy,
które Ty wyśmiewałeś jak największą słabość.
Do niej mogę się przytulić nie obawiając się odrzucenia,
którego tak wiele zaznałam w Twoich oczach.
Dzięki niej wszystkie spotkania są tak niezapomniane,
chociaż jechałam na nie po naszych kłótniach.
Wieczory nie wydają mi się takie puste i bezużyteczne,
jak wtedy gdy bawiłeś się beze mnie.
Uspokaja napięte nerwy,
bo znów trzymałeś nie tą rękę co trzeba.
Ona. Gitara.
tak. jeden z tych słabszych. przyznaję.
Oceń wiersz
Komentarze
Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.
wcale nie myślę, żeby był słaby...wręcz odwrotnie, chyba, że wyczytałem w nim więcej, niż było do przekazania :-)
ode mnie 5 pozdrawiam
- Autor: kepajDodany: 10.09.2010, 21:45






