Poranek królika

szczerością ból mój zastąpie
ugoszczą mądrość w chorobie
zgniły świat patrzy oczami
zwiędłymi obraz prawdy tai

lepiej miał choćby saracen
cierpię więcej wiarę tracę
słowo smutne okrywa lód
nowo pisane skrypty zmiótł

padlina skacze do głowy
ścina nie daje symbiozy
łyka nektar swojej zguby
strzyga słucha dzieł inkuby

chwast zdrowy wydał nasienie
czas uleczy głupie ziele
marzenie pryśnie jak bańka
cholernie źle kończy bajka

nad stawem galopuje koń
padł królik kopyt ton
flaki futrzaka zapach krwi
taki poeta się przyśnił

wesoły wstałby ten ranek
gołych podrób i kopiarek
kałuż czerwona złych masa
gdyż rumak zmiażdżył szaraka

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Bardzo ciekawy wiersz:)

interesujący ;]

  • Autor: BatonDodany: 31.10.2010, 11:58