,,Roztańczona"

Promienie słońca ogrzewały jej twarz,
wiatr delikatnie poruszał jej włosami,
błądziła przez łąki w trawie wielkiej,
ubrana w sukience zwiewnej i lekkiej,
dłońmi delikatnymi kwiaty zrywała,
wśród zbóż i traw swe ciało kąpała,
jej oczy ku niebu zwrócone,
od promieni słońca w zieleni rozjaśnione,
uśmiechała się do świata szeroko,
taniec traw na wietrze cieszył jej oko,
co jakiś czas do przodu podbiegała,
wśród łanów zbóż tańcem szalała,
ptaki kolorowe wokół niej latały,
swymi trelami jej ucho radowały,
spośród traw dwie przepiórki wyleciały,
na tańczącą dziewczynę ze zdziwieniem spojrzały,
zza drzewa para zająców wykicała,
pięknym jej śpiewom się przysłuchiwała,
zatrzymała się nad potokiem,
w dłonie nabrała wody i spryskała się nią niczym perfum obłokiem
krople po jej twarzy i szyi spływały,
gładkiej atłasowej skórze na wyścigi się ześlizgiwały,
stąpała po mchu lekko niczym baletnica,
skradała się wśród drzew jak by to była tajemnica,
do kory pni się przytulała,
głaszcząc ją rzęsami trzepotała,
w tańcu swym zapamiętana,
mogła by tak pląsać od wieczora do rana,
szaleństwo takie jest niemożliwe,
więc kończy swe pląsy i do rzeczywistości wraca nieckliwie

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.