Sunshine

Powiedz mi słońce, za jaką chmurą się skrywasz.
Dlaczego twój blask jest taki zimny i nieprzyjemny?
Rozchmurz się i pokaż swoje ciepłe oblicze.
Niech twoje promienie nadadzą tej chłodnej aurze
Kolory wiosny, za którymi to zimne oblicze tęskni najbardziej.
Przyjdź, że stopić szron z mojego policzka,
Bowiem zimą stygną uczucia, rozpal ognisko namiętności
Zbierz z nich cień martwych wspomnień.
Pozostaw na twarzy, chociaż jeden promień,
Aby rozgrzewał mnie w te zimne dni,
Aby zataić smutek. Rozbudzić zmysły.
Na dachu wieżowca pod firmamentem utkanym z gwiazd.
Słoneczko twój blask przygasa niczym reflektory
Na scenie podczas romantycznej piosenki.
Widzę krajobraz skąpany paletą barw, żółci i czerwieni.
Twój blask wokół się mieni wśród suchych liści listopada.
Wiatr bezlitośnie je zrywa zrzucając na wilgotną glebę.
Jesień odbiera ci moc, którą ogrzewasz życie.
Przyjdą jeszcze chłodniejsze dni a wtedy…
Czy znowu jestem zmuszona by wejść na dach wieżowca?
I wymówić te słowa…

Twoje promienie rozpalają mnie.
Tęskno mi za wiosennym powiewem,
Gdy twój blask niedoświadczony i subtelny
Gładził delikatnym strumieniem światła
Cały otaczający nas świat.
Gdy pieściłeś swym urokiem pąki róż.
Gdy przy znikomym promieniu kwitły bzy.
Teraz jesteś bezlitosny, gdzie te czasy, gdy nad morzem czerwienił się ląd.
Gdy ludzie ściskali się z miłości i podobieństw dusz.
Teraz pozostaje mi jedno, iść ścieżką utkaną nicią ze snu…
Gdy chowasz się za horyzont, dopytuje się gwiazd,
Czy wiedzą, co stanie się jutro, ale one bezustannie milczą. Skrywając tajemnice.
Dlaczego coraz szybciej znikasz za horyzontem, czyżbyś miał inną?
Mam znów błagać małych gwiazd by zesłały mi ciebie?
Z tęsknoty znów do księżyca wyję.
Gdy gwiazdy tańczą na niebie oddając swój zimny blask.
W deszczu meteorytów. Roztańczenie naszych rozpalonych ciał.
Księżyc w pełni świeci swym srebrnym obliczem,
Nie myślę o niczym (by cię zaliczyć)…
Gdy wstaje rano moje oblicze się rumieni na myśl o tym byśmy byli do siebie zbliżeni.
Leżę skulona na wielkim łożu owinięta w koc jak Caterpillar w kokon.
Nie mogę zasnąć, bo tęsknię za tobą.
Mam zamiar skończyć z tym…
Czekam świtu by ujrzeć cię znowu.
Wychodzę na dach wieżowca.
Spoglądasz na mnie swym bladym obliczem, gdy ja balansuje na krawędzi.
Cienka linia życia i śmierci. Twoje spojrzenie mówi mi abym tego nie robiła,
Cofam się kilka kroków w tył, a ty coraz mocniej promieniejesz.
Z każdą minutą, z każdym oddechem jest ciebie coraz więcej.
Twe promienie rozpalają moją utęsknioną duszę.
Wyciągam kalendarz patrzę na datę.
Zbliża się Noc Kupały. Jedyna taka noc, gdy jesteś przy mnie.
Właściwie gdzie nasze miejsce?
Jutro wybieram się z tobą w podróż po świecie.
***
Wpierw odwiedzę cię w Cheshire.
Będę tam przez kilka chwil.
Każdego poranka czekam na ciebie, siedząc wśród zieleni w Roman Garden.
Lecz dzisiaj cię nie widziałam, niebo było zachmurzone…
Jednak witam się z tobą i odchodzę w swoją stronę.
W pobliskim barze spotykam Nevilla, sympatyczny i romantyczny. Ma duże poczucie humoru.
Zgodził się oprowadzić mnie po okolicy, a nawet przenocować,
Za co byłam mu wdzięczna.
W ciągu tych kilku dni pobytu w Cheshire pokazał mi miejsce takie jak Walls of Chester.
Słońce, to jest miejsce gdzie można się zrelaksować w objęciach twoich promieni.
Neville chwycił mnie za ręce, powiedział żebym zamknęła oczy.
Gdy tak zrobiłam odwrócił mnie i poszliśmy parę kroków w przód.
Zbliżył się do mnie bardziej obejmując mnie – otwórz oczy.
Następnie lekko schylił się szepcząc mi do ucha
‘ Tam na kamieniach wygrzewają się jaszczurki.
Cicho. Wsłuchaj się w szum zielonych liści. Szzz…
Posłuchaj, wiatr gładzi ceglane mury.
Szelest trawy wygrywa melodię.
Czy czujesz oddech tego miejsca? ’
Jego lekko ochrypły głos wwiercał się w moją duszę mieszając zmysły.
Odwróciłam się do niego i spojrzałam mu w oczy.
Jego przenikliwe spojrzenie sprawiało, że stałam się uległa.
Gdy tak staliśmy wtuleni i wpatrzeni w siebie, nasze usta coraz bardziej się zbliżały do siebie.
W tym momencie niebo stało się purpurowe, po czym zaczęło padać.
Zdjął z siebie kurtkę i rozłożył ja nad naszymi głowami.
Baldachim, pod którym skryły się nasze uczucia[...]
Może tam się spotkamy o świcie słoneczko?
Ale to ostatni dzień, kiedy jestem w tym magicznym miejscu.
Crocky Trail. Spotkałam tam kota, który pokazał mi drogę z Cheshire do Dublina.
Nocą w drodze do kolejnego przystanku w tej podróży wznoszę oczy ku niebu pełnego gwiazd.
Obraz się coraz mocniej rozmazuje, po chwili dociera do mnie, że są to moje łzy.
Moje myśli wirują jak wskazówki zegara, z każdą sekundą w wwiercając się w głąb duszy, zadajesz jej pytanie, ‘dlaczego…’, ona wypowiada swój długi monolog w wielkim chaosie[…]
Nad ranem przybiliśmy do portu w stolicy Irlandii.
Dziś znowu twoje piękno było nie widoczne – szkoda.
Jestem wyczerpana podróżą, zatrzymuje się w hotelu.
Gdy się obudziłam było już ciemno. Wyjrzałam przez okno, znów widzę znajome gromady gwiazd.
Kontem oka zobaczyłam duży neon świecący na zielono, który tworzył napis pub.
Ubrałam się i wyszłam do widzianego z okna pubu.
W barze wisiał duży plakat, który swą treścią obwieszczał,
17 marca obchodzony jest Dzień Świętego Patryka.
Zawsze chciałam być świadkiem tego ulicznego festynu.
W barze zaczepia mnie wysoki, chudy mężczyzna, przedstawia się jako Robert.
Dobrze mi się z nim rozmawia. Jest szczery i zabawny.
Jego duże brązowe oczy, które próbowały wejść w moją duszę,
Prawie tak samo mnie rozgrzały jak ty słonce.
Niesamowity uśmiech na jego twarzy sprawiał, że zapomniałam o swoich smutkach.
Zabrał mnie do Dun Laoghaire-Rathdown gdzie przeżyłam z nim najlepsze chwile.
Gdy leżeliśmy obok siebie, a on kładł swoją dłoń na moim brzuchu.
Gdy wsłuchiwał się w stukot smutnego serca, czułam jakbyś to był ty słońce.
W ten sposób obezwładniał moją duszę i odpływałam myślami gdzieś daleko,
Daleko stąd…
Dzień Świętego Patryka – Dzień wolny od pracy, wszyscy świętują.
Razem z Robertem wyszłam na pokaz irlandzkiego tańca, z beczek leje się zielone piwo.
Twoje pojawienie sprawiło, że kolor zielony nabrał charakteru.
Gdy orkiestra zaczęła „Cry of the Celts” najpierw delikatnie skrzypce, dopiero po chwili tancerze.
Stukot butów o platformę sceny dodawał temu przedstawieniu niesamowity wydźwięk.
To wszystko wydawało się tak nieprawdopodobne.
Tu jest wspaniale, może, dlatego, że większość czasu przebywam w miejscowych barach,
Obcując z miejscową kulturą, lecz to już długo nie potrwa, ponieważ wybieram się dalej.
Żegnam się z moim towarzyszem, który okazuje się być twoim ziemskim odpowiednikiem.
Wsiadam w samolot i lecę do Fortu Lauderdale.
Siedzę przy oknie, zamyślona. Wspominam ciebie, pobyt w Anglii i Irlandii.
Jest 5 rano, patrzę jak wstajesz. Lubię, gdy patrzysz na mnie, obejmując mnie,
Bladymi promieniami, które powoli rozgrzewają się.
20 czerwca. Upragniony przeze mnie dzień. W tym dniu jesteś przy mnie najdłużej.
Poszłam na plażę, tam gdzie jest najmniej ludzi, rozłożyłam koc,
Na którym oddałam się medytacji przez cały czas wpatrując się w twoje jasne oblicze.
Gdy zbliżałeś się do horyzontu, plaża mieniła się kolorem pomarańczowym
Przechodzącym w róż.
Był to zachwycający widok, popijając wino marzyłam, aby ta chwila trwała przez wieki.
Wciąż zadając sobie pytanie, dlaczego nie mówimy tego,
Co czujemy osobą, na którym nam zależy?
Spojrzałam na piasek na plaży, a ty po kilku chwilach zjawiłeś się za moimi plecami.
Przyszedł mi do głowy pewien pomysł, a gdyby tak wybrać się na wschód,
Aby móc być z tobą jak najdłużej się da.
Nowy Orlean, tam boję się wychodzić nawet za dnia, więc ruszam dalej.
Po kilku dniach udało mi się dotrzeć do Bostonu.
Gdy tylko czuje twoje subtelne ciepło.
Wsiadam do Cadillaca i mknę po pustynnych bezdrożach
Mam cię cały czas obok siebie.
Radość ze mnie promienieje, widzę jak uśmiechasz się.
Lecz moja droga się kończy, a ty nadal płyniesz po widnokręgu.
San Francisco – koniec drogi.
Wdrapuje się jeszcze na szczyt Golden Gate.
I choć widzimy wszystko, to nie jesteśmy w stanie zobaczyć wszystkiego na raz.
Słońce powiem ci jedno, codziennie czułam ślad twojego pocałunku,
Chociaż nie będąc przez ciebie nigdy całowaną.
Na zimę wrócę do kraju i nie obudzisz mnie już rano.

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


Jeśli to proza to zrezygnuj z wielkich liter na początku bo wprowadzają zamieszanie. Znalazłam kilka błędów ortograficznych.Przedostatnie zdanie lepiej brzmi bez " chociaż" .Generalnie na autorkę Harlequinów się nadajesz .Zostawiam bez oceny. Pozdrawiam:)

  • Autor: InSideDodany: 17.02.2011, 14:16

Szkoda że tak mało...

Wow ! Nieźle...

  • Autor: kepajDodany: 08.02.2011, 08:15

ładnie:)