Bezsilnie

Przez szpary palców
Oglądam świat moich istnień
Wpuszczam blade światło
Do mroku zziębniętego serca
Wyciągam sztylet z ran
Wśród których zaczyna się poniewierka

Biernie przyglądam się
W odrętwieniu
Pozwalam znów wejść złudzeniu
Przez drzwi
Których szczelinami przeciska się
Nadzieja czekająca odrodzenia miłości

Krzykiem niemym
Uwięzionym na sznurku strachu
Beznadziei i głupocie
Chcąc powiedzieć by odeszły
Wpadam w bagno
Zakrapiane łzami

Zawieszona gdzieś pomiędzy
Światami nocy i dnia
Pchnięta myślą niepotrzebną
Nic nie wartą, z marzeń obdartą
Na polu bitwy z białą flagą uśmiechu
Szukam ucieczki od własnego ja
Zakłamanego prawdą szczęścia

Oceń wiersz

Komentarze

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy. Jeśli nie masz jeszcze konta, możesz się zarejestrować.


:) trudno tu jeszcze cokolwiek dodać :)

  • Autor: MauraDodany: 20.05.2011, 00:46

piszesz pięknie...

  • Autor: zuzia55Dodany: 01.05.2011, 19:47

... dopiero dotarłem do Twoich wierszy... są takie dojrzałe i pokorne...

tam gdzie twoje słowa
tam twoja wolność
gdzie miłość
tam niewola
tylko dlaczego
każdy z nas
woli być niemową

  • Autor: diremarkDodany: 19.04.2011, 19:32

ładny ;))

  • Autor: HolinessDodany: 10.03.2011, 19:13

Mistrzostwo! Najwyższa ocena jaką można tu przyznać temu wierszowi zdaje się być za niska żeby nagrodzić jego perfekcyjny kunszt. Pozdrawiam serdecznie!

Bardzo ładnie:)

superowo

Zdecydowanie 5 :)